foto1
Running text caption 1
foto1
Running text caption 2
foto1
Running text caption 3
foto1
Running text caption 4
foto1
Running text caption 5
WITAMY W POLISH RUNNERS CLUB IRELAND

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Od marca kiedy dotknął Nas wszystkich Covid i straciłem pracę nie wiedziałem co ze sobą zrobić,na początku było fajnie odpocząć od pracy ale z czasem to już było przytłaczające.

Jak każdy z Nas i wielu innych zawsze odkłada postanowienia na nowy rok tak ja postanowiłem działać już przed świętami i wziąłem się za siebie. Wszystkie plany biegowe zeszłego roku się posypały jak dla mnie i dla Was. Mój pierwszy maraton miał odbyć się w Rydze na wyjeździe klubowym, trenowałem do niego nie specjalnie ale trenowałem, kolejny maraton który miałem w planach był DCM czyli Dubliński,w międzyczasie odwoływano wiele biegów i po dzień dzisiejszy wiele osób straciło motywacje do biegania, ponieważ do czego się przygotowywać? Nikt nie wie kiedy odbędą się kolejne biegi, kiedy Nas otworzą, kiedy będziemy wolni…

Jak każdy z Nas i wielu innych zawsze odkłada postanowienia na nowy rok,tak ja postanowiłem działać już przed świętami i wziąłem się za siebie. Zacząłem regularnie biegać,W między czasie udało mi się zrzucić parę kilogramów pomimo nic nie robienia ,od marca do września nie pracowałem ale zaczęłam się zdrowo odżywiać,więcej białka mniej węgli.

 Na dzień dzisiejszy straciłam 10 kg od marca, dla niektórych to dużo dla niektórych niewiele jak na 10 miesięcy ale wynik jaki osiągnąłem mnie satysfakcjonuje.

Końcówka roku była niesamowita i stworzyła mi plany na kolejny rok…

Początek roku zacząłem od projektu,który ułożył mi się w głowie jakiś czas temu,a mianowicie przejście szlaku Wicklow Way rozłożonych na poszczególne etapy.

Pierwszy etap wyprawy zacząłem 2.01 ,wrzuciłem w plecak 18 kg sprzętu potrzebnego i niepotrzebnego na ten dłuższy spacer, chciałem sprawdzić do czego jestem zdolny i czy podołam temu wyzwaniu.Więc mimo lockdown wyruszyłem o 5.00 rano na tą samotną wycieczkę by sprawdzić się ze samym sobą…

Udało się, mimo tego jaka pogoda wtedy panowała ,pomimo deszczu i częściowo śniegu przeszedłem pierwszy etap szlaku.Cała trasa szlaku tj.127 km,mnie udało się zrobić jedynie 25 k.Moja wycieczka zaczęła się z Kilmashogue Forest car park i prowadziła do szlaku WW przy Powerscourt i z powrotem do parkingu,całość trasy zajęła mi 12 godzin i 50 km.

Po pierwszym etapie poczułem niedosyt ,ta niesamowita wyprawa dała mi wyciszenie i sprawdzenie mojego organizmu i ciała przy takim wysiłku.W tym momencie zacząłem myśleć czy jest jakiś limit kiedy powiem sobie dość już nie mogę,choć niektórzy mogą tyle przebiec i nawet więcej ja zaczynam od zera,jeszcze nigdy nie przebiegłem maratonu ale to był mój kolejny cel w tym miesiącu, za niedługo zmiana kategorii wiekowej i pojawi się 4 z przodu i moim kolejnym celem było znaleźć się w tym 1% ludzi na świecie, którzy go ukończyli,tak rozpoczął się mój nowy rok, coraz więcej treningów coraz więcej kilometrów aż do wczoraj kiedy przyszedł punkt kulminacyjny kiedy wiedziałem, że jestem do tego gotowy.

Praca,dom,treningi oraz przygotowania do sztafety WOŚP,wiele godzin spędzonych na zorganizowaniu tego wydarzenia klubowego wraz z kilkoma osobami, nie pozwalało mi myśleć o niczym innym jak tylko maraton i sztafeta.W domu bywałem nieobecny,bo poświęciłem się tym dwóm celom,teraz WOŚP się skończył, wiec mogę bardziej poświęcić się rodzinie bardzo dziękuję żonie za wyrozumiałość i wsparcie w tym okresie.

Wczoraj tego dokonałem przebiegłem 44 km w 5 godzin, czas nie jest dla mnie istotny i nigdy nie był liczył się cel,myślałem ze po zrobieniu maratonu moje ciało powie dość,że będę zmęczony i nie będę już miał na nic,lecz nic z tego,ciało ludzkie jest dla mnie nie zrozumiałe,chce się dowiedzieć gdzie jest limit,gdzie ból góruje nad ciałem,gdzie nie mogę się podnieść z łóżka,gdzie mogę powiedzieć walić to nie biegam ale tak nie było. Wieczorem wsiadłem jeszcze na rower na trenażerze i przejechałem jakieś tam kilometry w godzinę czasu i po tym dalej nie czułem zmęczenia.Choć moje nogi są obolałe dzisiaj rano poszedłem zrobić recovery run,chciałem zrobić jakieś 5 km tempem 6.30/km lecz moje nogi wciąż pamiętają rytm wczorajszego dnia i za każdym razem jak zwalniałem one przyspieszały do tempa wczorajszego,jakby pamiętały co działo się wczoraj,takim oto sposobem wykręciłem 10 km tempem 5:50.Dla niektórych jest to wolno dla niektórych jest to szybko dla mnie nieistotne,bolą, bardzo bolą, ale nie do tego stopnia ze nie mogę chodzić, bo pewnie za kilka godzin pójdę na spacer a wieczorem znów wsiądę na rower by trochę popedałować.

Ten miesiąc pokazał mi że ciało ludzkie jest niesamowite i wygląda jak bym prosił się o kontuzje,może nieświadomie się o to proszę lecz dalej chce je testować i zobaczyć kiedy pęknie,kiedy się podda i opadnie na sofę i nie będzie mogło się znowu podnieść,każdy z Nas ma inny próg bólu mój jest chyba powyżej niektórych z Was.

Styczeń zakończyłem wynikiem 208 km przebiegniętych prawie 90 km spacerów oraz ponad 400 km na rowerze.Nieistotne jest to czy mało czy dużo ale w porównaniu ze w 2020 przebiegłem przez cały rok zaledwie 600 km dla mnie jest to niesamowite.





 

Poniżej porównanie 2020/2021

Zaczyna Się Kolejny miesiąc kolejne wyzwania,jeżeli nie znaleźliście celu na ten rok nie poddawajcie się i go szukajcie, bez motywacji,celu się nie osiągnie,każdy z nas marzy aby wszystko wróciło do normy,żeby można było wyjechać z domu powyżej 5 k żeby móc biegać po górach, żeby móc jechać nad morze aby biegi wróciły do normalności aby klubowicze mogli w nich uczestniczyć jak było to kiedyś nie poddawajmy się covid nas jedynie osłabił ale nie potrafi nas zniszczyć więc pamiętajcie:

Together We Are One

Teraz kiedy jestem już w tym 1% ludzi którzy ukończyli swój maraton pozostał niedosyt ze chce więcej i więcej,czas pokaże czy będzie mi to dane i czy znajdę kiedyś ten próg po którym nie będę mógł się podnieść.

 

 

Kolejne projekty w głowie,kolejne wyzwania w drodze…

 

Dziękuję za wsparcie fizyczne i psychiczne kilku osoba,one będą wiedziały o kogo chodzi.

 

A tak na marginesie 44 km zrobiłem w butach z Decathlonu wiec nie potrzeba do tego najnowszych nike,najważniejsze,żeby dobrze dobrać buty a nie patrzeć na markę.

 

 

Thanks

Pozdrawiam

Magic



 

 

 

 

 

GTranslate

enfrdeptes

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok